Andrew Wommack: Błogosławieństwa i cuda

To prawda, że służymy Bogu cudów. Lecz lepiej usiądź, bo to, co powiem, może w wielu z was wywołać szok. Cuda nie są ulubionym sposobem zaspokajania twoich potrzeb przez Pana.

Zanim pomyślisz, że zupełnie straciłem wiarę, wysłuchaj mnie do końca. Moja definicja cudu to zawieszenie lub zaprzeczenie praw natury, a sam osobiście otrzymałem wiele cudów. Nie mam żadnych wątpliwości, iż Pan dokonuje cudów i używa ich jak dzwonu, by przyprowadzić ludzi do Niego.

Jednak niech będzie mi wolno zadać ci pytanie: wolałbyś przyjąć cud uzdrowienia, czy raczej żyć w błogosławieństwie dobrego zdrowia? Wolisz, by Pan dokonał cudu, by wyciągnąć cię z bankructwa, czy raczej chciałbyś być finansowo błogosławiony, byś nie musiał tego robić? Sądzę, że logiczna odpowiedź na oba pytania jest oczywista.

O niebo lepiej jest unikać problemów, czego konsekwencją jest życie w błogosławieństwach, niż być uwolnionym z nich (problemów) w sposób, który wymaga cudu.

Istnieją trzy ważne powody, by twoje potrzeby były zaspakajane bardziej przez błogosławieństwa niż przez cuda. Po pierwsze: błogosławieństwa chronią przed kryzysem, podczas gdy cuda są uwolnieniem od tego kryzysu. Po drugie: błogosławieństwa to zawsze bardziej obfite zaopatrzenie niż cud. Po trzecie: cuda to tymczasowe rozwiązanie problemu, podczas gdy błogosławieństwa to rozwiązania permanentne. Zatem jeśli żyjesz od cudu do cudu, znaczy to prawdopodobnie, że żyjesz od kryzysu do kryzysu.

Prawdziwą intencją Boga w stosunku do stworzenia było funkcjonowanie pod jego błogosławieństwem zamiast doświadczania cudów. Jeśliby grzech nie zbezcześcił Bożego stworzenia, nie byłoby potrzeby cudów. Każdy byłby zdrowy, każdy bogaty, a spory, ta przyczyna złamanych relacji, nie miałaby racji bytu.

Niestety, jest na tym świecie zepsucie, i zawsze znajdzie się miejsce na cuda. Ale Jezus nie tylko przebaczył nasze grzechy, On wyzwolił nas spod przekleństwa i roztoczył błogosławieństwa nad jego naśladowcami.

List do Galacjan 3,13 mówi: Chrystus wykupił nas od przekleństwa zakonu, stawszy się za nas przekleństwem, gdyż napisano: Przeklęty każdy, który zawisł na drzewie.

Jeśli wierzymy, że jesteśmy błogosławieni, i według tego postępujemy, możemy uniknąć wielu problemów, które czyniłyby nas kandydatami do (doświadczenia) cudu.

Pozwól, że zilustruję to przykładem: wielu chrześcijan modli się o finansowy cud, lecz nie trzymają się podstawowych zasad dotyczących dawania i nie pracują. Wiedzą, że Bóg ich kocha, więc liczą na tę miłość i wierzą w cud. Tak właśnie jest. Nie są posłuszni Bożemu Słowu w wierze, tak więc nie potrafią przyjąć błogosławieństw, jakie Bóg nad nimi wypowiedział.

Pan powiedział nam, byśmy pracowali, tak by mógł błogosławić pracę naszych rąk, a jeśli będziemy dawać, to i zostanie nam dane.

W 2 Liście do Tesaloniczan 3,10 czytamy: Bo gdy byliśmy u was, nakazaliśmy wam: Kto nie chce pracować, niechaj też nie je.

W 5 Mojżeszowej (Powtórzonego Prawa) 28,12 możemy przeczytać: Otworzy Pan przed tobą swój skarbiec dobra, niebiosa, aby dawać deszcz na twoją ziemię w czasie właściwym i aby błogosławić wszelką pracę twoich rąk tak, że będziesz mógł pożyczać wielu narodom, ale ty sam nie będziesz pożyczał.

Ewangelia Łukasz 6,38 mówi: Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną dadzą w zanadrze wasze; albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą.

Jeżeli nie jesteśmy posłuszni tym nakazom, to zapewne z powodu ignorancji lub nie ufamy w pełni jego obietnicom. To nie znaczy, że Pan nas nienawidzi, to znaczy, że nasza niewiara zatrzymuje błogosławieństwa wypowiedziane przez Niego nad nami.

Brak wiary w Boże błogosławieństwa prowadzi nas do kryzysu, niemalże katastrofy, jeśli wciąż trzymamy się wiary tylko w cuda, otrzymujemy jedynie tyle, by przeskoczyć jedną górkę. W następnym miesiącu potrzebujemy kolejnego cudu. Znam to z własnego doświadczenia.

Jedną z największych pomyłek w moim życiu była wiara, że aby stać się pełnoetatowym usługującym, muszę zrezygnować z pracy zawodowej. I to nie dlatego, że lekceważyłem pracę; ciężko pracowałem przez całe moje życie i podobało mi się to. Ja po prostu myślałem, że muszę dokonać wyboru, że nie mogę zachować obu aktywności.

Lata całe zajęło Panu, by przebić się przez mój upór i nauczyć mnie, że mógłbym pracować, by wzmocnić moje przychody do czasu, gdy moja służba się nie rozwinie. A w międzyczasie Jamie i ja niepotrzebnie bardzo cierpieliśmy z powodu kryzysów finansowych.

Dlatego, że Pan kochał nas, utrzymywał nas przy życiu wieloma cudami. Pamiętam, jak tydzień przed narodzinami naszego pierwszego syna nie mieliśmy pieniędzy, by zapłacić za odebranie porodu. W sposób cudowny znajdująca się blisko 160 km od nas grupa biblijna przesłała nam pieniądze potrzebne na opłacenie porodu.

W dniu, w którym urodził się Joshua, wyjechałem z domu z pustym bakiem, dopchałem auto na stację benzynową. Nie mając pojęcia, co mam robić, bez grosza w portfelu zacząłem po prostu tankować, wierząc, że Bóg dokona cudu (proszę, nie rób tego nigdy – to nie jest zachęta do takich działań, mówię tylko, co zrobiłem). Gdy tankowałem, nie miałem pojęcia, że właścicielem stacji jest mój chrześcijański znajomy. Wyszedł z budynku, zapytał, co porabiam, a gdy odpowiedziałem, że właśnie urodził mi się syn, on z kolei powiedział: „Więc niech to tankowanie będzie moim prezentem z okazji tych narodzin”. Dzięki, Jezu!

Przy innej okazji szedłem do spożywczego z siedmioma dolarami, a wyszedłem z trzema dużymi siatkami pełnymi mięsa i innej żywności. Następny cud. Innym razem przez tydzień jeździliśmy autem bez benzyny, silnik prawie nam się zatarł, bo nie było płynu chłodzącego, choć nie przeciekał. A zatem wciąż i wciąż mogłem funkcjonować. Doświadczaliśmy cudów przez cały czas.

Wiele lat później zastanawiałem się nad tymi cudami i zaczęło coś do mnie docierać. Minęło sporo czasu od mojego ostatniego doznania cudu, podobnego do tych z finansami. W trakcie tych przemyśleń Pan zwrócił się do mnie tymi słowami: „Chciałbyś wrócić do czasów, gdy żyłeś dzięki cudom, czy wolałbyś raczej żyć w błogosławieństwach, którymi się teraz cieszysz?” Nie było co główkować, wolę być błogosławiony, niż potrzebować cudu. Gdy teraz muszę zatankować, jadę na stację, napełniam bak, płacę i jadę dalej. Dzięki Ci, Jezu!

Dlatego, że cuda są „nienaturalne”, nigdy nie są stałe. Pan stworzył prawa rządzące funkcjonowaniem swego stworzenia. Czasem, na krótko, przekracza je, lecz zawsze potem sytuacja wraca do naturalnego funkcjonowania tych praw.

Na przykład, gdy nadwyrężymy nasze ciało, możemy doświadczyć cudu uzdrowienia. Jednak istotą problemu nie jest rozprawianie się z chorobą lub osłabieniem, które powraca, a wtedy znów potrzebujemy cudu.

Jeśli wierzymy Bożemu Słowu, postępujemy według jego wskazań, to nauczymy się odpowiednio odżywiać, ćwiczyć i cieszyć się emocjonalnym zdrowiem, które działa jak lekarstwo (Przypowieści Salomona (Księga Przysłów) 17,22). Panu bardziej odpowiada utrzymywanie cię w zdrowiu poprzez błogosławieństwa niż uzdrowienie cię przez cud.

I nie tak jak to bywa z cudami, gdy raz zostaje przyjęte błogosławieństwo, nie ma takiej zewnętrznej siły, by je zatrzymać:

Oto nakazano mi błogosławić, On pobłogosławił, ja tego nie odmienię (4 Mojżeszowa (Księga Liczb) 23,20).

Jedyną rzeczą, która może powstrzymać Boże błogosławieństwa w naszym życiu, jest nasza niewiara. Co za potężna prawda. Przekleństwa Balaama nie mogły zatrzymać błogosławieństw, jakie były nad narodem izraelskim. Błogosławieństwa przyjęte w wierze zawsze przebiją przekleństwo.

A zatem czym są Boże błogosławieństwa i jak je przyjąć? Zacznijmy od tego, że błogosławieństwa Boże to nie rzeczy. Boże błogosławieństwa te rzeczy produkują, lecz nie są nimi.
List do Galacjan 3,14 mówi: aby błogosławieństwo Abrahamowe przeszło na pogan w Jezusie Chrystusie, my zaś, abyśmy obiecanego Ducha otrzymali przez wiarę.

Błogosławieństwo Abrahama przeszło na nas przez wiarę w Chrystusa, a błogosławieństwo to nie rzeczy, które Abraham posiadał. Chciałbyś posiadać teraz martwe od tysiącleci zwierzęta Abrahama? Chciałbyś mieć jego ubrania i namioty? Nie sądzę. To, czego chcesz, to Boża przychylność, jaka została mu okazana, a która zaowocowała tą fizyczną i duchową obfitością.

Tym są Boże błogosławieństwa: to jego okazana nam przychylność. I te błogosławieństwa, jeśli połączone są z wiarą, będą skutkować obfitością w duchu, duszy i ciele.

Istnieje wiele więcej kontrastujących różnic pomiędzy cudami a błogosławieństwami niż te, które tu przytoczyłem. Zastanawiam się, czy nie są to najbardziej fundamentalne i korzystne prawdy, których Bóg mnie kiedykolwiek nauczył. Jeśli zdołasz przestawić się z mentalności „cudów” na mentalność bycia błogosławionym, zaczniesz prosperować jak nigdy dotąd.

Dobrą wiadomością jest to, że już jesteś błogosławiony. Złą, że większość ludzi nie zna potęgi tego błogosławieństwa. Wolą raczej mieć cuda.

Jeśli przyjąłeś to nauczanie do swojego serca, dojdziesz do miejsca, w którym będziesz się modlił: „Panie, pomóż mi, bym nie potrzebował więcej Twoich cudów. Chcę żyć w błogosławieństwie”. Gdy pojawiają się osobiste potrzeby, to cuda powinny być (przeznaczone) dla ludzi nieposiadających objawienia Bożych błogosławieństw. Nie bądź jednym z nich.

Autor: Andrew Wommack

Autor: Redakcja

Podziel się

Wyślij

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This