Andrew Wommack: Czyja sprawiedliwość?

Słowo „sprawiedliwość” stało się religijnym frazesem, utraciwszy swoje pierwotne znaczenie dla wielu ludzi. Nawet wielu chrześcijan pogubiło się w tym, czym jest sprawiedliwość i jak ją osiągnąć. To pozbawia nasze społeczeństwo klarownej wiedzy o tym, czego wymaga relacja z Bogiem. Powoduje to moralne zepsucie w naszym narodzie. Wzbudza w nas imperatyw powrotu do podstaw sprawiedliwości.

„Sprawiedliwość” i wyraz pochodny „sprawiedliwy” występuje (w tłumaczeniu angielskim) w Biblii 540 razy w 520 wersetach. Dla porównania: słowo „wiara”, „wierność” „wierny” występuje jedynie 348 razy w 328 wersetach, o jedną trzecią rzadziej. Oznacza to, że sprawiedliwość jest ważna.

„Nienaukowa” definicja sprawiedliwości jest prosta: „prawe (właściwe) trwanie przy Bogu”. Sprawiedliwość jest warunkiem właściwej relacji z Panem. To zdarza się jedynie w sytuacji wiary i CAŁKOWITEGO polegania na Chrystusie. Nie ma innego sposobu, niczego nie możemy dodać do naszej wiary, by utrzymać właściwą relację z Panem (Rzymian 11,6).

Jedną z rzeczy, która nie pozwala ludziom właściwie zrozumieć sprawiedliwości, jest brak znajomości następującego tematu: w jaki sposób stajemy się sprawiedliwi w oczach Boga. Powszechne jest nauczanie, że nasze działania determinują Boży osąd nad naszą sprawiedliwością. A to nieprawda. Istnieje relacja pomiędzy naszymi działaniami (uczynkami) a właściwym trwaniem przy Bogu, lecz to nasza relacja z Bogiem owocuje działaniami (uczynkami), a nie na odwrót. Oznacza to, że nie stajemy się sprawiedliwi dzięki naszym zabiegom.

Sprawiedliwość jest darem od Pana dla tych, którzy uznali przez wiarę to, co Jezus dla nich dokonał (Rzymian 5,17). Dar zbawienia powoduje przemianę serca, które w efekcie zmienia nasze działania (uczynki). Działania (uczynki) nie mogą odmienić naszych serc. To na serce człowieka Bóg spogląda (I Księga Samuela 16,7), musimy być sprawiedliwi w naszych sercach, by prawdziwie wielbić Boga (Jana 4,24).

To mylne przeświadczenie o tym, że nasze prawe uczynki (działania) czynią nas sprawiedliwymi, stawia nas w tym samym miejscu, w którym byli faryzeusze. Religia nieustannie naucza, że oczyszczenie naszych działań sprawia oczyszczenie naszych serc. Nauczanie Jezusa było w całkowitej opozycji do tego twierdzenia (Mateusza 23,25-26). To dzięki odmienionym sercom nasze działania stają się inne. Kluczem jest serce. Działania (uczynki) to tylko odzwierciedlenie stanu naszych serc. Działania są owocem twojego serca.

Współczesne chrześcijaństwo często koncentruje się na działaniach zamiast na sercu. To sprawia, że chrześcijanie starają się zalegalizować zmienione uczynki zamiast zmieniać serca przez głoszenie ewangelii. To ewangelia zawiera w sobie Bożą moc, której brak politycznym stronnictwom (Rzymian 1,16). Prawo wpływa jedynie na działania, ewangelia zmienia serca. Gdy serca raz zostaną przemienione, to i uczynki będą inne.

W przeciwieństwie do popularnych wierzeń, chrześcijaństwo nie propaguje przyjmowania sprawiedliwości od Pana. Chwała Panu za to! Pan ma o wiele lepszy plan. Otrzymujemy, w co wierzymy.

Kiedyś zarabiałem na życie, pracując w studio fotograficznym. Ludzie przychodzili i, spoglądając na odbitki, mówili coś takiego: „To zdjęcie nie oddaje mnie sprawiedliwie”. Nie miałem nerwów, by na to odpowiedzieć, jednak myślałem często „kobieto, potrzebujesz miłosierdzia, nie sprawiedliwości!” Podobnie rzecz ma się z naszym stosunkiem do Boga. Czasami wołamy o sprawiedliwość, lecz to nie jej potrzebujemy. Jak powiada Pismo: Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a PAN Jego dotknął karą za winę nas wszystkich” (Izajasza 53,6). I ponownie w Liście do Rzymian 3,23: gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej i Nie ma ani jednego sprawiedliwego (Rzymian 3,10). Cudowny plan zbawienia zakłada, że ci, którzy złożyli swą ufność w Jezusie i uwierzyli w to, co dla nas uczynił, otrzymują to, na co On zasłużył. A z drugiej strony, ci, którzy nie uwierzyli w Chrystusa, ostatecznie otrzymają to, na co sami zasłużyli. Nie tego by chcieli. Religia w sposób subtelny instruuje ludzi, by ufali swoim dobrym uczynkom, a nie Bożym dziełom. To nigdy nie zadziała. Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej.

Biblijna historia dłoni piszącej na ścianie Belsazara dobrze ten problem ilustruje (Daniela 5,1-31). Belsazar był babilońskim królem. Jego ojciec, Nebukadnezar, podbił Izrael, sprowadzając do Babilonu całe bogactwo świątyni oraz większość mieszkańców Jerozolimy. Podczas swojego ekstrawaganckiego przyjęcia dla tysiąca swoich notabli, Belsazar postanowił wznieść toast za swoich bogów, używając do tego naczyń świątynnych, co było jawnym bałwochwalstwem i grzechem przeciwko Bogu Izraela.

Pan zadziałał szybko i dramatycznie: ukazał na ścianie naprzeciw Belsazara i jego gości dłoń piszącą tajemnicze słowa. Król zwołał wszystkich swoich magów i doradców, by przetłumaczyli te słowa, jednak żaden z nich tego nie potrafił. Wtedy królowa przypomniała Belsazarowi o Danielu, który tłumaczył sny i wizje Nebukadnezarowi, ojcu króla. Nikt inny tego nie potrafił. Zatem Daniel został przywołany, po czym napis został wytłumaczony.

Boże przesłanie brzmiało: Belsazar został zważony na wadze i znaleziony lekkim. Dlatego jego królestwo zostało podzielone i oddane pomiędzy Medów i Persów. Stało się to jeszcze tej samej nocy. Belsazar został zdetronizowany, a król Medii i Persji – Dariusz, przejął kontrolę.

Jeśli to my zostalibyśmy zważeni na wadze Bożej sprawiedliwości podobnie jak Belsazar, nasze dni również zostałyby skrócone, a my znalezieni lekkimi. Boża sprawiedliwość zawsze przewyższa jakością i prawością naszą, choćbyśmy się najbardziej starali. Nasza sprawiedliwość w porównaniu z Bożą to nic niewarte brudne łachmany (Izajasza 64,6).

Ktoś mógłby powiedzieć: „To nie fair! Nikt nie może porównywać się do Bożej sprawiedliwości”. I mówi prawdę! Jednak Boża sprawiedliwość to wzorzec, do którego każdy musi zostać porównany. Jak zatem ktokolwiek może być zbawiony? Nikt, kto ufa swojej własnej sprawiedliwości. My wszyscy powinniśmy mieć sprawiedliwość, która przewyższa wszystko to, co możemy zrobić dzięki własnym staraniom. W tym miejscu pojawia się Jezus.

Jezus miał najbardziej właściwą relację z Bogiem. Taką, jakiej nikt inny nie mógł mieć. Jest Synem Bożym. Jest Bogiem w ciele (I Tymoteusza 3,16). Święty i czysty, bezgrzeszny, stał za nas grzechem (II Koryntian 5,21), bez jakiegokolwiek błędu z Jego strony. Wziął nasze grzechy na swoje ciało na krzyż (I Piotra 2,24). Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni (Izajasza 53,4-5).

W odpowiedzi na ten fakt, że to Jezus wziął nasze grzechy, ci, którzy ulokowali swoją wiarę w Nim, otrzymują Jego sprawiedliwość w miejsce własnej. To nie nasze działania (uczynki) powodują, że jesteśmy zaakceptowani przez Ojca. To nasza ufność, że Jezus włożył swoją sprawiedliwość w naszego nowo narodzonego ducha, która umożliwia nam prawe (właściwe) trwanie przy Bogu.

Ci, którzy nie rozumieją tej sprawiedliwości, która pochodzi jako dar od Boga, stają się frustratami w swoich próbach utrwalenia własnej sprawiedliwości przez swoje dobre uczynki (Rzymian 10,3). To nie działa. Tu musisz zdecydować: wszystko albo nic (Rzymian 11,6). Musimy całkowicie zaufać temu, czego dokonał Jezus dla nas, byśmy mogli nawiązać właściwą relację z Bogiem. Jakakolwiek ufność w naszą własną prawość rozmija nas z ofiarą, jaką poniósł za nas Chrystus (Galacjan 5,4).

Ostatnie zdanie precyzyjnie oddaje dzisiejszą kondycję milionów członków ciała Chrystusa. Otrzymali zbawienie przez złożenie w Chrystusie całej ufności, że przebaczone zostały ich grzechy, lecz potem wrócili do wierzeń, że Pan buduje relacje z nimi na podstawie ich uczynków, nawet już po ich zbawieniu. To błąd.

Kolosan 2,6 mówi: Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w Nim chodźcie. Oznacza to, że jeśli zostałeś zbawiony przez uwierzenie jedynie w Bożą łaskę, musisz utrzymywać swoją więź z Bogiem w ten sam sposób. Niektórzy ludzie tuż po nawróceniu śpiewają pieśń „Zostałem usprawiedliwiony” („Just As I Am Without One Plea”). Powinni tę pieśń śpiewać przez całe swoje chrześcijańskie życie.

Brak zrozumienia tych prawd staje się korzeniem całego poczucia winy i potępienia. Szatan ma możliwość wtargnąć w nasze życie jedynie przez grzech. Jeśli zrozumiemy, że możemy trwać przy Bogu, bazując tylko na tym, czego Jezus dla nas dokonał, a nie na naszych uczynkach, potępiająca moc szatana znika. Natomiast ci, którzy żyją z poczuciem bycia niegodnym, nie ufają Bożej sprawiedliwości, lecz koncentrują się na własnych wysiłkach, by trwać przy Bogu. A to nigdy nie zadziała.

Autor: Andrew Wommack

Autor: Redakcja

Podziel się

Wyślij

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This