Andrew Wommack: Mam już wszystko

Masz już wszystko – więc przestań się starać, by to zdobyć.

23 marca 1969 roku miałem nadnaturalne spotkanie z Panem, które odmieniło moje życie na zawsze. W jednej chwili otrzymałem objawioną wiedzę, którą wciąż staram się dzielić z innymi i przekazywać innym dzisiaj. Ta wiedza nie przyszła poprzez wykształcenie czy studiowanie, ale Duch Święty w nadnaturalny sposób mi jej udzielił. Kiedy spotkałem się z Panem po prostu poznałem niektóre rzeczy o Nim w sposób intuicyjny. Jedna z takich rzeczy stała się fundamentem tego, co Pan uczynił w moim życiu i jest jedną z najważniejszych i podstawowych prawd Ewangelii.

Jest to wiedza, że Bóg już uczynił swoją część. Kiedy Jezus krzyknął: „Wykonało się” (Jana 19:30) to właśnie miał na myśli. Jego dzieło na ziemi zostało zakończone. Odkupienie się dokonało. Zaopatrzył nas we wszystko, czego byśmy kiedykolwiek potrzebowali. Nie czekamy już na Niego, aby nam coś dał; ale On czeka na nas, abyśmy to przyjęli.

List do Efezjan jest napisany z takiej właśnie perspektywy. Wszystko jest już nasze w Chrystusie. W wersecie 3 pierwszego rozdziału czytamy:

„Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios (na wyżynach niebiańskich)”.

Wszelkie błogosławieństwo jakiegokolwiek byś potrzebował lub pragnął od Pana nie jest czymś o co musisz walczyć, ale czymś, co już masz. Bóg dał swoje zaopatrzenie zanim pojawiła się w Twoim życiu jakakolwiek potrzeba. Jest to po prostu kwestia przyjęcia tego, co Bóg już uczynił.

Korzyść płynąca ze zrozumienia i pewności tego, co się wydarzyło jest ogromna. Ona zabija legalizm i powoduje, że nie żyjemy w oparciu o swoje działanie, co ściąga z nas potężny ciężar. Jak możesz wątpić, że Bóg ci coś da skoro On już to uczynił?

Kiedy moja żona, Jamie i ja pastorowaliśmy nasz pierwszy kościół w Seagoville w Teksasie w 1973 roku, nie miałem nawet całej Biblii. Ta, którą miałem, była bardzo zniszczona, zapleśniała i brakowało w niej niektórych ksiąg. Zdecydowałem, że będę wierzyć o nową Biblię i że to nie jest opcja, ale konieczność.

Musiałem zacząć widzieć rezultaty w jakiejś dziedzinie i w tej kwestii zacząłem o to walczyć. Zdobędę nową Biblię albo umrę próbując. Jeśli nie potrafię wierzyć Bogu o 20 dolarów na zakup Biblii jak mogę Mu ufać, by usługiwać ludziom odnośnie wiecznych rzeczy?

Diabeł wiedział jak ważne to dla mnie było i walczył przeciwko mnie jak tylko mógł. Zabrało mi to pół roku, by zdobyć dodatkowe pieniądze, aby sobie kupić tę Biblię. W tamtym czasie nie upłynęło nawet 10 minut żebym nie musiał się rozprawiać z jakąś myślą niewiary. Diabeł mi mówił: „Nigdy jej nie zdobędziesz. Ale z ciebie mąż Boży. Nawet nie masz całej Biblii. Jak możesz się modlić o ludzi, by byli zbawieni czy uzdrowieni, kiedy nie umiesz się nawet modlić by zdobyć nową Biblię?”. To była ostra walka.

Nadszedł dzień, kiedy miałem pieniądze. Kupiłem nową Biblię a moje nazwisko zostało na niej wygrawerowane, wyszedłem ze sklepu z moją nową Biblią pod pachą. Zwyciężyłem! I wiesz, co?

Natychmiast moje wątpliwości odeszły. Walczyłem z negatywnymi myślami nieustannie przez kilka miesięcy, ale w momencie, kiedy to dostałem przestałem wątpić, że to dostanę.

Myślisz sobie pewnie: „Oczywiście, że przestałeś wątpić, kiedy to dostałeś. Inaczej to by było bez sensu!”. I o to mi właśnie chodzi. Czy kiedykolwiek modliłeś się o uzdrowienie a potem zastanawiałeś się czy naprawdę będziesz uzdrowiony? To dlatego, że nie patrzysz na swoje uzdrowienie jak na coś, co zostało już uczynione, ale jak na coś co musi się wydarzyć.

1 Piotra 2:24 mówi: „Jego sińce uleczyły was”.

To już się stało. Tak naprawdę jest to niewłaściwe modlić się o uzdrowienie. Zamiast tego powinniśmy po prostu przyjąć uzdrowienie, które Pan nam dał. Istnieje różnica pomiędzy walką by być uzdrowionym a walką, ponieważ zostaliśmy uzdrowieni. To jest różnica pomiędzy sukcesem i porażką.

W Efezjan 2:8 Paweł napisał: „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was”.

Nie jesteśmy zbawieni jedynie przez łaskę albo przez samą wiarę; jesteśmy zbawieni przez połączenie tych obu rzeczy. Faktycznie, wiara nie jest prawdziwie biblijną wiarą do momentu, gdy nie jest użyta, aby otrzymać to, co Bóg już dał przez łaskę.

Łaska jest tym, co Bóg już dla nas uczynił, niezależnie od naszej wartości czy wysiłku z naszej strony. Jeśli byłaby połączona z naszą dobrocią wówczas nie byłaby łaską. Bóg, przez łaskę, już zaopatrzył nas we wszystko czegokolwiek będziemy potrzebować. Nasza wiara nie porusza Boga. Gdyby Bóg nie działał w oparciu o swoją łaskę wówczas nasza wiara byłaby bezcelowa.Wiara po prostu przywłaszcza sobie to, co Bóg już nam dał przez swoją łaskę. Jeśli On już zaspokoił nasze potrzeby przez swoją łaskę wtedy nasza wiara jest po prostu pozytywną reakcją na to, co Bóg już uczynił – a nie czymś, co my robimy, by Bóg się poruszył.

Potrzebujesz objawienia od Ducha Świętego, aby te prawdy stały się żywe w twoim wnętrzu. Wielu ludzi nie potrafi tego uchwycić, ponieważ są ograniczeni do swoich pięciu zmysłów. Jeśli czegoś nie widzą, nie czują, nie dotykają, nie słyszą to nie sądzą, że to istnieje. Zatem, kiedy ktoś mówi im, że już zostali uzdrowieni, to oni sprawdzają swoje fizyczne ciała poprzez swoje pięć zmysłów i jeśli nie widzą albo nie czują się uzdrowieni to mówią, że nie są.

Jest wiele rzeczy, które istnieją, a których nie można zobaczyć swoimi fizycznymi zmysłami. Na przykład, istnieją sygnały telewizyjne wszędzie gdzie teraz jesteś. Nie możesz ich zobaczyć ani usłyszeć, ale one tam są. To, co potrzebujesz zrobić to włączyć swój odbiornik telewizyjny i dostroić go do sygnału i wtedy zobaczysz i usłyszysz ze one istnieją.

Sygnał nie zaczął być nadawany w momencie, kiedy włączyłeś swój telewizor. On już był wysłany zanim ty dostroiłeś swój odbiornik. Wtedy po prostu zacząłeś odbierać ten sygnał. Tak samo, Pan już ubłogosławił ciebie wszelkim błogosławieństwem. Twoje życie może tego nie odzwierciedlać, ale jest tak, nie dlatego, że Pan tego nie dał, ale dlatego, że ty tego jeszcze nie otrzymałeś.

Jeśli twój odbiornik telewizyjny nagle przestałby nadawać – co byś zrobił? Czy od razu skontaktowałbyś się ze stacją telewizyjną i kazał im naprawić ich przekaźnik? Raczej nie. Najpierw sprawdziłbyś swój telewizor. Jednak w duchowej sferze chrześcijanie nieustannie przychodzą do Pana i proszą Go, by naprawił swój nadajnik zamiast prosić Go by popracował nad ich odbiornikiem.

Jeśli nie widzą natychmiastowej manifestacji swojego uzdrowienia wówczas od razu myślą, że Bóg ich nie uzdrowił. Rzadko biorą pod uwagę to, że być może ich odbiornik jest problemem.

Daniel modlił się w 9 i 10 rozdziale księgi Daniela. Odpowiedź na swoją pierwszą modlitwę otrzymał jeszcze wtedy, kiedy się modlił, w czasie mniej więcej 3 minut. Ale w rozdziale 10 odpowiedź otrzymał dopiero 3 tygodnie później. Niektórzy się zastanawiają: „Dlaczego Bóg odpowiedział na pierwsza modlitwę w 3 minuty a na drugą po 3 tygodniach?”.

Odpowiedź na to pytanie jest taka, że Bóg nie odpowiedział na pierwszą modlitwę w 3 minuty a na drugą po 3 tygodniach. On odpowiedział na obie modlitwy od razu. W Daniela 9:23 anioł Gabriel powiedział Danielowi, że na początku jego modlitwy Pan dał mu rozkaz, by poszedł i przyniósł odpowiedz. To, by się tam znaleźć zabrało mu około 3 minut.

W 10 rozdziale anioł przyszedł do Daniela i powiedział mu, że pierwszego dnia modlitwy Daniela Pan posłał go, ale on został powstrzymany przez demoniczne moce przez 3 tygodnie.

Bóg był ten sam w obu okolicznościach! On odpowiedział na obie modlitwy od razu, ale to, co Pan rozkazał w duchowym wymiarze zostało powstrzymane i nie mogło się zamanifestować w sferze fizycznej. Jednak to zostało dane. Prawda jest taka, że Pan już zaopatrzył nas we wszystko cokolwiek będziemy potrzebować, ale Jego zaopatrzenie jest w sferze duchowej.

„Bóg jest Duchem a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ja oddawać w duchu i prawdzie” (Jana 4:24).

Bóg porusza się w sferze duchowej. To czy widzimy, że to, co On uczynił w sferze duchowej manifestuje w sferze fizycznej nie jest uzależnione od Jego dawania, ale raczej od nas, od naszej możliwości przyjęcia.

Jednym z czynników, które na to wpływają jest działanie diabła. Ważne jest jednak to, by pamiętać, że często uważamy, że diabeł ma większy wpływ niż jest to w rzeczywistości. Niektórzy myślą, że diabeł zawsze odnosi sukces w tym, co robi. Nie są pewni czy Pan jest wierny, ale są absolutnie przekonani, że diabeł jest całkowicie wierny w swoim działaniu.

Jednakże prawda jest taka, że diabeł często nawala. Czasami fizyczna manifestacja tego, co Bóg już uczynił przychodzi z pewnym wysiłkiem. Czasami przychodzi z opóźnieniem, nie dlatego, że Bóg się zmienił, ale dlatego, ze diabeł przychodzi z potężną demoniczną opozycją, która stoi na drodze manifestacji tego, co Bóg rozkazał, by się wydarzyło.

Musimy wiedzieć, ze Bóg już uczynił swoją część i że jakiekolwiek opóźnienie w manifestacji to nie jest Jego wina. To utrzyma nas w wierze. Pamiętaj, że wiara jest pozytywną odpowiedzią na to, co Bóg już uczynił w swojej łasce.

To prowadzi nas do duchowej walki. Jest to ważny temat w ciele Chrystusa, ale według mnie duchowa walka jest tematem mocno wypaczonym we współczesnym kościele. Prawdą jest, że każdy z nas jest zaangażowany w walkę duchową. Zaprzeczanie temu, że bitwa się toczy nie spowoduje jej zakończenia – jest jedynie gwarantem, że przegrasz. Jedyną siłą szatana jest zwiedzenie. On nie ma żadnej fizycznej mocy ani autorytetu za wyjątkiem tej, którą sami mu dajemy poddając się jego kłamstwom.

To jest radykalne twierdzenie, które jest całkowicie sprzeczne z popularnym nauczaniem na temat walki duchowej. Jest wielu ludzi, którzy proklamują, że demoniczne władze trzymają ludzi w niewoli i sposobem, by je złamać jest wstawiennictwo, związywanie tych mocy i uwalnianie ludzi. To nie jest jednak to, czego naucza Słowo Boże.

Biblia mówi: „I poznacie prawdę a prawda was wyzwoli” (Jana 8:32).

Poznanie prawdy jest tym, co uwalnia ludzi, a nie związywanie diabła w modlitwie. Nie ma w Piśmie Świętym żadnego modelu walki duchowej – takiej, jakiej się obecnie naucza. Ani Jezus ani Jego uczniowie nigdy nie wysyłali zespołów wojowników modlitewnych do miast, aby przygotowali duchowy klimat. Oni nigdy nie motywowali wierzących, aby swoje życie poświęcali na związywanie mocy demonicznych.

Autor: Andrew Wommack

Autor: Redakcja

Podziel się

Wyślij

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This