Andrew Wommack: Rzeczywistość wiary

Wielu ludzi myśli, że wiara to takie działanie, jakby coś było, czego faktycznie nie ma i jeśli robilibyśmy to wystarczająco długo wówczas tak się właśnie stanie. Ale to wcale nie tak. Wiara jest realna.

Hebrajczyków 11:1 mówi:

„A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy”.

Wiara jest substancją. To oznacza, że wiara jest realna. Jest to dowód rzeczy, których nie widzimy. Zauważ, że nie jest tam powiedziane „rzeczy, które nie istnieją”. One istnieją. Po prostu ich nie widzimy.

Nawet w naturalnym świecie są rzeczy, które faktycznie istnieją, ale nie są widzialne. Nie widzimy sygnałów telewizyjnych, ale one istnieją. Faktycznie gdziekolwiek teraz jesteś tam są sygnały telewizyjne. Jeśli mówisz: „nie, nie ma ich” tylko dlatego, że ich nie widzisz ani nie słyszysz, to to wcale nie oznacza, że ich nie ma. To jedynie oznacza, że nie jesteś specjalnie bystry. One istnieją, są po prostu niewidoczne. Są rzeczywistością niewidzialną.

Odbiornik telewizyjny może sprawić, że niewidzialne sygnały stają się widzialne. Obrazy, które widzimy nie stają się w tym momencie realne. One już tam były. Odbiornik telewizyjny nie produkuje obrazów. On po prostu przyjmuje sygnał i zamienia go na znaki i dźwięki, które potrafimy dostrzec. Jednak sygnały telewizyjne już tam były zanim je dostroiliśmy.

Prawdopodobnie każda osoba czytająca ten artykuł oglądała kiedyś telewizję gdy nagle zniknął obraz. Co wtedy robiłeś? Założę się, że nie zadzwoniłeś wtedy do stacji telewizyjnej, aby narzekać na to, że przestali nadawać przekaz telewizyjny.

Pierwszą rzeczą, którą zrobiłeś było sprawdzenie czy wszystko działa w twoim odbiorniku, czy jest prąd, czy wtyczka do telewizora jest włączona, czy kabel nie został uszkodzony? Sprawdziłeś swój odbiornik czy wszystko z nim jest w porządku.

Ufasz, że stacja telewizyjna nadaje całą dobę. Nie kwestionujesz tego aż do czasu gdy wyeliminujesz wszelkie możliwe problemy ze swoim telewizorem.

Podobnie jest z Bogiem. On jest realny i istnieje. Po prostu Go nie widać. On nadaje całą swoją moc i błogosławieństwa 24 godziny na dobę. Boży nadajnik nigdy nie jest zepsuty.

Problem zawsze jest z naszym odbiornikiem. Kiedy prosimy o coś Boga i nie widzimy natychmiastowej manifestacji wtedy większość ludzi zadaje pytanie dlaczego Bóg jeszcze nie odpowiedział na tą modlitwę. Przypuszczają, że dlatego, że niczego nie zobaczyli ani nie usłyszeli, nic się nie wydarzyło. Ale tak nie jest. Potrzebujemy wierzyć Bogu więcej niż wierzymy stacji telewizyjnej.

Bardzo dobra ilustracja tej prawdy znajduje się w 2 Księdze Królewskiej rozdział 6. Elizeusz, prorok Boży, ujawniał królowi Izraela plany bitewne Syryjczyków. Za każdym razem gdy król Syrii próbował zastawić zasadzkę na króla izraelskiego, Elizeusz ostrzegał króla Izraela i ten zastawiał zasadzkę przeciwko Syryjczykom. To zdarzało się tak często, że król Syrii w końcu zapytał swoich sług kto wśród nich jest zdrajcą. On wiedział, że król Izraela nie mógł działać w ten sposób gdyby nie miał informacji od wewnątrz.

Kiedy jeden ze sług króla Syrii powiedział, że Elizeusz, prorok Boży, objawiał królowi Izraela słowa, które król Syrii wypowiadał w swojej komnacie, wówczas król Syrii wysłał swoje wojsko, aby schwytali Elizeusza.

2 Księga Królewska 6:15 mówi:

„A gdy wczesnym rankiem sługa męża Bożego wstał i chciał wyjść, oto miasto otaczało wojsko, konnica i wozy wojenne. Rzekł więc jego sługa do niego: Biada, panie mój. Jak postąpimy?”.

Kiedy sługa Elizeusza zobaczył wojska syryjskie, spanikował. On wiedział dlaczego tam były. Oni odkryli, że Eliasz ujawniał królowi Izraela plany wojenne króla Syrii. Byli w wielkim kłopocie. Spójrz na reakcję Elizeusza na tę sytuację w 2 Królewskiej 6: 16: „A on odpowiedział: Nie bój się, bo więcej jest tych, którzy są z nami, niż tych, którzy są z nimi”.

Ludzie, którzy nie wierzą, że istnieje cokolwiek poza ich pięcioma zmysłami, powiedzieliby, że Elizeusz kłamał. On wyznawał coś czego naprawdę nie było, mając nadzieję, że tak właśnie się stanie. Ale nie tak rzeczy się miały. Elizeusz mówił prawdę. Więcej było tych, którzy byli z nim niż tych, którzy byli z armią syryjską. Po prostu wojska Elizeusza były w niewidzialnej rzeczywistości.

Kluczem do zrozumienia tego jest rozpoznanie faktu, że istnieje inny wymiar rzeczywistości poza tym fizycznym światem. Ci, którzy są ograniczeni jedynie do swoich pięciu zmysłów zawsze będą się z tym zmagali. Tacy uważają, że Elizeusz kłamał, i faktycznie, on kłamałby jeśli istnieje jedynie ten fizyczny świat.

Można było policzyć wojska Syryjczyków, których były tysiące a z drugiej strony był jedynie Eliasz i jego sługa. Ale Eliasz nie kłamał, ponieważ istnieje jeszcze inny, realny świat. Jeślibyś spojrzał na cały obraz, fizyczny i duchowy świat, wtedy Elizeusz miał rację. W duchowej rzeczywistości więcej było koni i wozów ognia wokół Elizeusza niż wojsk syryjskich.

W 2 Księdze Królewskiej 6:17 czytamy:

„Elizeusz modlił się tymi słowy: Panie, otwórz jego oczy, aby przejrzał. I otworzył Pan oczy sługi, i przejrzał, a oto góra pełna była koni i wozów ognistych wokół Elizeusza”.

Fizyczne oczy Gehaziego były już szeroko otwarte. Teraz Bóg otworzył jego duchowe oczy. Był teraz w stanie mieć wgląd swoim sercem w duchowy świat. I kiedy ten duchowy świat weźmie się pod uwagę, wtedy stwierdzenie Elizeusza było całkowicie zgodne z prawdą.

Ci, którzy patrzą na wiarę jako na próbę uczynienia realnym czegoś co realnym nie jest, zawsze będą się zmagali z tymi, którzy widzą wiarę jako fizyczną prawdę odnośnie czegoś co jest prawdą w sferze duchowej. Ci, którzy ograniczają prawdę jedynie do fizycznej rzeczywistości nazwaliby Elizeusza okultystą albo nadaliby mu inne przydomki tego typu.

Jednakże mówiąc w ten sposób sami siebie potępiają. Pokazują, ze biorą pod uwagę jedynie to, co widza, czują, słyszą, lub mogą odebrać poprzez zapach i smak. Tylko te rzeczy stanowią dla nich rzeczywistość. Takich ludzi Biblia nazywa „cielesnymi”.

Kiedy oczy Gehaziego zostały otwarte, Syryjczycy nie zniknęli. Wciąż tam byli. Fizyczna prawda wciąż była prawdziwa, ale pojawiła się większa duchowa prawda. Prawdziwa wiara nie zaprzecza fizycznej prawdzie; ona jedynie nie pozwala, aby ta fizyczna prawda dominowała nad duchową prawdą. Prawdziwa wiara podporządkowuje duchowej prawdzie fizyczną prawdę.

Ponieważ Elizeusz wierzył w rzeczywistość duchowego świata, podniósł rękę i poraził Syryjczyków ślepotą. Następnie całą armię syryjską poprowadził w niewolę do króla izraelskiego. Chwała Panu! Nieźle sobie poradził jak na starego proroka, o którym cieleśni ludzie powiedzieliby że nie było tam nikogo poza nim.

Elizeusz nie wypowiadał żadnych pobożnych życzeń, mając nadzieję, że one się staną rzeczywistością. On wiedział co było realne w duchowym świecie i zgodnie z tym kontrolował swoje emocje i działania. Nic nie wskazuje na to, że Elizeusz widział konie i wozy ognia wokół siebie. On tego nie potrzebował. On w to wierzył. Ci, którzy operują w prawdziwej wierze nie potrzebują patrzeć swoimi fizycznymi oczyma. Ich wiara jest wystarczającym dowodem.

Na jednej z konferencji spotkałem pewną kobietę, która miała na swojej szyi olbrzymie wole. Wyszła do przodu po modlitwę i wiedziała, że jest uzdrowiona. Dlatego stanęła przed wszystkimi i złożyła świadectwo, że została uzdrowiona. Jednak narośl na jej szyi cały czas była widoczna. Ale ludzie wielbili Boga, myśląc, że uzdrowienie wkrótce się zamanifestuje.

Rok później na takiej samej konferencji ta kobieta wstała i znowu chwaliła Pana za swoje uzdrowienie choć wciąż nie było żadnego widzialnego dowodu. To martwiło wielu ludzi, ale niczego nie powiedzieli. Rok później ta sama sytuacja znowu się wydarzyła. To już było dla większości ludzi za wiele i liderzy tego spotkania podeszli do tej kobiety i powiedzieli jej, że nie może składać świadectwa ze swojego uzdrowienia do czasu kiedy wole z jej szyi nie zniknie.

Ta kobieta powiedziała Panu, że ona wie, że została uzdrowiona przez Niego i że nie potrzebuje widzieć widzialnych zmian, aby w to wierzyć. Jednak ze względu na niewierzących poprosiła Pana, aby fizycznie usunął tę narośl. Wole zniknęło a kobieta pokazała ludziom to, co dla niej było już dawno prawdą.

Możesz również stać się tak mocnym w wierze. Twoja wiara jest substancją i wszelkim dowodem, którego potrzebujesz. Wiara jest realna.

Doświadczyłem tego w moim własnym życiu. Kiedy mój młodszy syn, Peter, zmarł 4 marca 2001, moja żona i ja wypowiadaliśmy na głos słowa wiary. W drodze do miasta ogłaszaliśmy, że zmartwychwstałe życie ma wrócić do ciała Petera. W tym czasie działałem w wierze. Przypomniałem sobie proroctwa, które jeszcze się nie wypełniły w życiu Petera i wtedy wiedziałem, że to nie jest jeszcze czas, aby Peter umarł. Cieszyłem się, przez wiarę widząc go żywego i zdrowego.

W drzwiach spotkałem mojego starszego syna, Joshua, który powiedział: „Tato, pięć lub dziesięć minut po tym jak do ciebie zadzwoniłem, Peter po prostu usiadł”. Dzięki Ci, Jezu!

To, co chcę tu powiedzieć to to, że ja nie cieszyłem się bardziej kiedy zobaczyłem Petera wzbudzonego z martwych niż wtedy, gdy prowadziłem samochód. Podczas jazdy, wiedziałem, że Peter żyje i cieszyłem się z tego z całej swojej siły. Oczywiście cieszyłem się widząc mojego syna wzbudzonego z martwych po tym jak nie żył przez 5 godzin, ale rzeczywistość fizyczna nie była dla mnie bardziej realna niż duchowa rzeczywistość wiary.

W taki sposób żyję. Wiem, że to nie jest „normalne”, ale dzięki temu nie mam również „normalnych” rezultatów. Wierzę w wielkie rzeczy i z takiej wiary rodzą się wielkie efekty. Kiedy wprowadziliśmy się do naszych nowych biur i kiedy zobaczyliśmy, że nasz nowy budynek jest ukończony to nie robiło to na mnie już tak wielkiego wrażenia, ponieważ ja już widziałem te rzeczy w duchu. Kiedy się zamanifestowały to inni ludzie byli pod wrażeniem, ale ja byłem pod wrażeniem wcześniej.

Autor: Andrew Wommack

Autor: Redakcja

Podziel się

Wyślij

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This