Andrew Wommack: Słowo stało się ciałem

Kiedy Bóg mówi, Jego Słowa są wiążące; są niczym niezrywalny kontrakt. On zawsze mówi dokładnie to, co ma na myśli, On nigdy nie kłamie i nie mówi nigdy: „Ups, rozmyśliłem się”.

List do Hebrajczyków 1,13 mówi:

„Podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy”.

Psalm 89,35 stwierdza:

„Nie naruszę przymierza mego i nie zmienię słowa ust moich”.

Cały wszechświat podtrzymywany jest mocą Bożego Słowa. To Jego Słowo stworzyło ziemię oraz wszelkie życie na niej. Poprzez swoje Słowo stworzył On Adama i Ewę. Nie uczynił ich ani żadnej części tego świata przy pomocy swoich rąk. On to wszystko powołał do istnienia wypowiadając Słowo.

Kiedy już wszystko stworzył, Bóg powiedział:

„I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną: panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!” (Rdz 1,28).

Bóg dał Adamowi i Ewie absolutną władzę. Kiedy przekazał im autorytet i władzę, wziął swoją moc – swoje prawo do rządzenia i sprawowania kontroli nad ziemią – i przekazał je istotom ludzkim. W pewnym sensie wykluczył siebie z władania ziemią.

Wiem, że pobudziło cię to do myślenia, jest to jednak prawdą i stanowi odpowiedź na wiele pytań dotyczących Bożej suwerenności. Będę nauczał więcej na temat Bożej suwerenności i tego, co ona dla nas oznacza w nowej serii zatytułowanej The Word became Flesh (Słowo stało się ciałem), którą właśnie ukończyłem. Zostanie ona wyemitowana w tym miesiącu w programieGospel Truth (Prawda Ewangelii).

Psalm 15,4 mówi, że pobożny człowiek nie zmieni swojej przysięgi, choćby złożył ją na własną szkodę. Słowo pobożny znaczy „taki jak Bóg”. Bóg będzie przysięgał na własną szkodę i nie zmieni tej przysięgi.

Kiedy Adam i Ewa okazali Bogu nieposłuszeństwo, Bóg nie zmienił swojego słowa, aby uchronić ich przed strasznymi problemami, które były konsekwencją ich decyzji. Ludzie otrzymali tę ziemię, by czynić z nią to, co uważali za właściwe. To jednak nie było dla Boga niespodzianką. On wiedział, że tak się stanie i miał już przygotowany plan, jak odkupić człowieka z powrotem dla siebie.

„Albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka śmierć zapanowała przez jednego, o ileż bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru usprawiedliwienia, królować będą w życiu przez jednego, Jezusa Chrystusa. A zatem jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich ludzi, tak też przez dzieło usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi. Bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak też przez posłuszeństwo jednego, wielu dostąpi usprawiedliwienia” (Rz 5,17-19).

Objawienie Jana 13,8 mówi:

„I oddadzą mu pokłon wszyscy mieszkańcy ziemi, których imiona nie są zapisane w księdze życia Baranka zabitego od założenia świata”.

Powyższe fragmenty Pisma odpowiadają na bardzo ważne pytania: po pierwsze, dlaczego Jezus musiał przyjść na ziemię? Po drugie, jeśli Jego przyjście było konieczne, dlaczego Bóg zwlekał z posłaniem Go 4000 lat?

To człowiek, cielesna istotna ludzka, otrzymała od Boga autorytet na ziemi. Kiedy człowiek pozwolił się zwieść i kiedy oddał swoją władzę szatanowi, w pewnym sensie stał się współdziedzicem diabła. Poprzez swoje fizyczne ciało przekazał szatanowi autorytet na ziemi.

Dlatego też było konieczne, aby to człowiek z fizycznym ciałem odebrał z powrotem ten autorytet. Bóg musiał stać się człowiekiem, by przekazać sobie samemu autorytet do wykonywania sądu na ziemi.

„Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym”. (J 5,27 BT)

Bóg nie może złamać lub zmienić swojego Słowa, więc był ograniczony do działania w granicach słowa, które już wypowiedział.

Dlaczego więc trwało to aż 4000 lat? Logika jest następująca: kiedy Bóg stworzył pierwszego człowieka powiedział„Uczyńmy człowieka na obraz nasz” (Rdz 1,26). On dosłownie powołał ciało Adama do istnienia poprzez wypowiedzenie słowa. W tamtym czasie miał On legalne prawo, aby to zrobić, ponieważ nie przekazał jeszcze człowiekowi autorytetu nad ziemią.

Jednakże, kiedy już przekazał człowiekowi ów autorytet, nie mógł już dłużej człowieka pomijać.Ostatni Adam, Jezus, również musiał zostać powołany przez Boga do istnienia poprzez słowo, lecz teraz Bóg musiał wypowiedzieć słowo przez ludzi. Bóg nie sprawował już bezpośredniej kontroli i człowiek musiał stać się głosem dla Jego słów.

Psalm 115,16 wyjaśnia:

„Niebiosa są niebiosami Pana, ale ziemię dał synom ludzkim”.

Innymi słowy, wszystko poza ziemią należy do Boga, ale ziemię dał synom ludzkim. To mocne stwierdzenie. Bóg dosłownie narzucił sobie samemu ograniczenia poprzez swoje własne słowa. Musiał działać poprzez ludzi, a było bardzo niewiele osób na tyle wrażliwych, by słyszeć Go w swoich sercach i następnie prorokować to, co usłyszeli.

Bóg musiał stworzyć ostatniego Adama poprzez słowo wypowiedziane przez kogoś, kto posiadał fizyczne ciało.

List do Galacjan 4,4 mówi:

„Lecz gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego”.

Jeśli zbadasz ten fragment, oznacza to: „we właściwym momencie”. Aż do tego momentu nie wszystkie proroctwa zostały wypowiedziane. Jezus nie mógł przyjść dopóki wszystko, co musiało być wypowiedziane nie zostało wypowiedziane.

Na przykład, musiało zostać wypowiedziane proroctwo, że Jezus narodzi się z dziewicy. Było to niezwykle ważne, ponieważ znaczyło to, że Jezus nie będzie jedynie dobrym człowiekiem; był On zamanifestowanym w ciele Bogiem. Poprzez Marię Jezus otrzymał fizyczne ciało, jednak to krew Boga Ojca płynęła w Jego żyłach. Był On Bogiem-człowiekiem.

„A Maria rzekła do anioła: Jak się to stanie, skoro nie znam męża? I odpowiadając anioł rzekł jej: Duch Święty zstąpi na ciebie i moc najwyższego zacieni cię. Dlatego też to co się narodzi, będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1,34–35).

Osobiście wierzę, że stało się tak: Maria zapytała „Jak to się stanie?”. Ona nie pytała, czy to możliwe, ale w jaki sposób to się stanie. A anioł odpowiedział, że Boże Słowo jest nieskazitelnym nasieniem i że wszystkie słowa wypowiedziane przez setki ludzi na przestrzeni 4000 lat zostaną w niej poczęte.

1 List Piotra 1,23 mówi:

„Jako odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, ale nieskazitelnego, przez Słowo Boże, które żyje i trwa”.

Greckie słowo oznaczające nasienie w tym fragmencie to spora. Wywodzi się ono z greckiego słowa sperma, które mówi o męskim nasieniu. Narodzenie Jezusa z dziewicy było całkowicie naturalne pod każdym względem z wyjątkiem jednego: to nie było nasienie człowieka; nasieniem było Boże Słowo. Słowo stało się ciałem! Wszystko, co było prorokowane na temat Jezusa stało się spora lub nasieniem.

Wierzę, że każdy z nas ma duchowe łono, czy to dosłownie, czy symbolicznie. Bierzemy ponadnaturalne Boże Słowo, nasienie cudu, którego potrzebujemy i rozmyślamy nad nim, aż poczniemy – do momentu, w którym widzimy rezultat w naszych sercach. Następnie, kiedy już to widzimy, możemy poprzez nasze słowa powołać to do istnienia.

To o tym mówił Jezus w Ewangelii Marka 11,23:

„Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze: wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, spełni mu się”.

Boże słowo jest żywe. Jego słowo jest zdrowiem dla całego naszego ciała i życiem dla tych, którzy je znajdują. On posłał swoje Słowo, aby nas uzdrowić i uwolnić od zniszczenia, i wiele ponad to. Ci z nas, którzy umieszczą Jego Słowo w swoim sercu i pozwolą, aby to nasienie poczęło, z czasem zobaczą manifestację tego, w co wierzą i o czym mówią.

Autor: Andrew Wommack

Autor: Redakcja

Podziel się

Wyślij

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This