Bóg chce Twojego zdrowia

Zderzenie czołowe. Żeby wyciągnąć Kena z wraku samochodu, musiano użyć specjalistycznego sprzętu ratowniczego, po czym przetransportowano go helikopterem do szpitala. Tam stwierdzono, że obrażenia są tak rozległe, iż bezpośrednio zagrażają życiu Kena, i na miesiąc umieszczono go na oddziale intensywnej terapii. Jednak jego żona, Virginia, wierzyła Bogu i rozpoczęła się podróż do uzdrowienia.

Czy Carol zanurzyła się tak głęboko w ciemność, że nawet ramię Jezusa nie mogło jej uratować? 120 kg wagi, mająca doświadczenia z narkotykami, po wielokrotnej aborcji, będąca nieraz obiektem molestowania. Jeśli Jezus nie mógł – lub nie chciał – jej uratować, czekała ją śmierć, z czego doskonale zdawała sobie sprawę.

Kiedy po kilku latach nieustających migren dwunastoletni Scott został uzdrowiony, zdiagnozowano u niego poważną chorobę: tzw. „przełyk Barretta” (stan przedrakowy przełyku związany często z chorobą refluksową – przyp. tłum.), niespotykaną wcześniej u dzieci. Historia cudownego uzdrowienia małej dziewczynki otworzyła drogę do jego uzdrowienia.

SM (stwardnienie rozsiane – przyp. tłum.) Merci raptownie się rozwinęło. Nie była już w stanie pracować, prowadzić samochodu, a nawet chodzić. Była u kresu sił. Pytała: „Co robię źle, Panie? Dlaczego nie jestem uzdrowiona?” Odpowiedź mogłaby zmienić jej życie.

USG płodu wykazało płyny w mózgu, deformację twarzy, złogi wapienne w sercu, i co gorsza, wszystkie symptomy zespołu Downa. Lekarz doradzał aborcję, jednak rodzice wierzyli Bogu!

Tych pięć historii zostało nagranych na DVD (w jęz. ang.) pt. „Drogi Uzdrowienia”, cz. 2. Wszystkie świadectwa na tym krążku dotyczą mocy Bożego Słowa działającej w życiu ludzi, którzy zrozumieli objawienie tego, czego Bóg już dla nich dokonał poprzez Jezusa. Każda z tych historii to niejako „droga uzdrowienia”, która na pewno wpłynie na twoje życie.

Jezus używał cudów jak wielkiego dzwonu. Używał ich, by udowodnić, że ma moc przebaczania grzechów (Mk 2:10-12) Bóg używał ich do poświadczania autentyczności Jezusa i jego przesłania (Hbr 2:3-4). Jezus powiedział swoim naśladowcom, że będą dokonywać tych samych rzeczy co On (J 14:12). Powiedział, że głoszenie Słowa Bożego będzie potwierdzane znakami i cudami (Mk 16:20).

Dlaczego zatem nie widzimy więcej Jego uzdrowienia? Dlaczego ludzie wciąż cierpią na różne choroby? Czy wobec tego Jezus mniej kocha ludzi, niż wtedy, gdy chodził po ziemi? Czy wierzący nie potrzebują doświadczania przejawów Jego mocy?

POTRZEBUJĄ! Nie tylko potrzebujemy uzdrowieńczej mocy Boga dzisiaj, ale też Bóg chce uwolnić tę moc. Chwała Bogu! Jednak uzdrowienie nie pozostaje jedynie w gestii Boga. To nie Bóg decyduje, kto zostanie uzdrowiony, a kto nie. To niezwykle radykalny, lecz prawdziwy pogląd. I to w tym miejscu leżą podwaliny największych przeszkód w przyjęciu Bożego uzdrowienia.

Najbardziej absurdalną doktryną, jaka jest rozpowszechniona w Ciele Chrystusa, to wierzenia, iż Bóg kontroluje wszystko, co się dzieje. Fundamentalni, ewangelikalni chrześcijanie wierzą, że Bóg kontroluje lub pozwala na wszystko, co się dokoła nas dzieje, że szatan musi uzyskać Jego (Boga) pozwolenie, zanim czegokolwiek dokona.

To bardzo wygodna teologia, ponieważ zdejmuje z każdego z nas osobistą odpowiedzialność. I to jest główny powód jej popularności. Zdaję sobie sprawę, że może to zszokować wielu, a jednak to prawda: takie wierzenia Cię zabiją. Boża wola nie stanie się sama. Musimy wierzyć i współpracować z Bogiem, by przyjąć, co dla nas zaplanował, włączając w to nasze zbawienie.

Piotr w drugim swym liście (2P 3:9) napisał, że Bóg nie chce potępienia dla nikogo:

Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania.

Tak przedstawia to „surowe”, czyste Słowo. Nie jest Bożą WOLĄ, by ktokolwiek zginął, choć jednak ludzie giną. Co prawda, to Jezus powiedział, że więcej ludzi wybierze szeroką drogę do zatracenia, niż wąską do życia (Mt 7:13-14). Bóg nikogo nie zmusi do zbawienia.

Ludzie nie muszą prosić Jezusa, by ich zbawił; muszą jedynie uwierzyć w tę trudną do uwierzenia prawdę, że ich grzechy zostały już przebaczone, i przyjąć swoje zbawienie (Dz 16:31). Dokładnie tak samo jest z uzdrowieniem: Bóg już wszystkich uzdrowił, tak samo jak zapłacił za przebaczenie grzechów każdego z nas.

Uzdrowienie to dzieło już dokonane. I Piotra 2:24 tak mówi:

On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego sińce uleczyły was.

Jezus dziś nikogo nie uzdrawia – uzdrowienie zostało darowane ponad dwa tysiące lat temu w Jerozolimie, gdzie poniósł On nasze choroby na swym ciele. On nie chce już dostawać więcej ciosów i sinców. Dzisiaj ludzie powinni tylko przyjąć przez wiarę to, co zostało przez Jezusa dokonane tysiące lat temu.

Słowo nie mówi nam, byśmy modlili się za chorych jako ci, którzy nie mają mocy nic w tej dziedzinie uczynić. Wręcz przeciwnie: Jezus powiedział NAM, byśmy UZDRAWIALI chorych (Mt 10:1,8; Łuk. 9:1 i 10:9). To ogromna różnica: prosić Pana o uzdrowienie ludzi, a ich uzdrawiać.

Większość wierzących dotkniętych moim przesłaniem myśli: Za kogo ty się uważasz? Cóż, bez Jezusa jestem niczym (J 15:5), jednak dobrą wieścią jest fakt, że nie jestem bez Jezusa! On nigdy mnie nie porzuci ani nie opuści (Hbr 13,5). Alleluja! Dlatego mogę powtórzyć za Apostołem Piotrem: „Co mam, to ci daję” (Dz 3:6).

To właśnie Piotr powiedział do chromego, któremu usłużył przed świątynią. Piotr nie modlił się za tego człowieka. Nie powiedział: „O Boże, nic nie możemy bez Ciebie. Proszę uzdrów tego człowieka, jeśli jest to Twoją wolą”. Uzdrowienie zawsze jest wolą Bożą. Nie powinniśmy prosić, a potem czekać i patrzeć. To nie jest wiara w Jego Słowo. W odróżnieniu od żebraków, musimy stać się wierzącymi, znającymi Bożą wolę, którzy używają swojego autorytetu do uzdrowienia.

Poprzez taką wiarę i działania dzisiaj, zostaniemy wykopani z większości kościołów. Za kogo my się uważamy? Niewielu chrześcijan wierzy, że to działa właśnie w taki sposób. Głównie dlatego nie oglądamy więcej przejawów uzdrowieńczej mocy, jaką zapewnił nam Jezus.

Modliłem się za tysiące ludzi na wielu moich spotkaniach w całych Stanach i nie widziałem jeszcze, by wszyscy byli uzdrowieni. Może to być z powodu przeszkody w sercu tego, za kogo się modlę. Może nie rozumiem czegoś, co tyczy się konkretnej osoby, za którą się modlę. Jedno jednak wiem na pewno – to nie wina Boga.

Autor: Andrew Wommack

Autor: Redakcja

Podziel się

Wyślij

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This