Curry Blake: Więcej, Panie!

Więcej, Panie.

Musi być coś więcej!

Jednym ze znaków charakterystycznych „ruchu przebudzeniowego” czy „obozu przebudzenia” jest to, że powinniśmy być głodni, spragnieni i zdesperowani obecności Bożej. Większość „przebudzeniowych nabożeństw” jest osądzana według tego jak wielu ludzi woła nazbyt dobrze znane: „Więcej, Panie”.

Patrzymy na tych ludzi jako na duchowych w zależności od tego, jak wiele razy powtarzają to, że są głodni i spragnieni Boga.

W tym artykule z pewnością rozzłoszczę niektórych. Tak, jeśli trzeba, niech tak będzie. Wielu z was brało już udział w wykładach naszej Divine Healing Technician Training Schools (Szkoły Techników Bożego Uzdrawiania) i już wiecie do czego zmierzam. W końcu macie teraz to na piśmie wraz z opartymi na Piśmie podstawami moich komentarzy.

Zacznijmy więc od standardowego stereotypu: „Panie, jestem tak spragniony(a)”, „Panie, jestem tak głodny(a)”.

Jan 6:28-35

Rzekli więc do niego: Cóż mamy czynić, aby wykonywać dzieła Boże? Odpowiedział Jezus i rzekł im: To jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał. Rzekli tedy do niego: Jaki więc znak czynisz, abyśmy widzieli i uwierzyli tobie? Jakie dzieło wykonujesz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Chleb z nieba dał im, aby jedli. Wtedy rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chleb Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot. Wtedy rzekli do niego: Panie! Dawaj nam zawsze tego chleba! Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie.

Tak więc, zanim w ogóle zaczniemy, już wiemy, że chrześcijanie mówiący, że są głodni czy spragnieni, nie są w porządku. „Lecz – możesz powiedzieć – czy nie powinniśmy być głodni i spragnieni sprawiedliwości”. Tak i nie. Tak, jako grzesznik powinieneś pragnąć sprawiedliwości (co jest częścią nowego narodzenia).

Mat 5:6

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.

Większość chrześcijan zapomina o tej część wersu, która mówi, że będziesz nasycony. Oczywiście, gdy jesteś nasycony, to już dalej nie pragniesz i nie łakniesz. Jesteś usatysfakcjonowany.

Czy jest jakiś chrześcijanin, którzy może powiedzieć, że Jezus nie zadowala go? A jednak, jest to jedna z rzeczy, które mówimy bardzo często, gdy wypowiadamy te słowa do Niego czy to w modlitwie, czy w pieśniach. Czytaj to, co powiedział Jezus:

Jan 4:13-14

Odpowiedział jej Jezus, mówiąc: Każdy, kto pije tę wodę, znowu pragnąć będzie; Ale kto napije się wody, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu.

Zwróć ponownie uwagę na to, że Jezus podkreśla tutaj iż woda, którą On daje, jest wiecznym zaspokojeniem. Zauważ również, że woda mówi tutaj o Duchu Świętym i tym, że jest ona „życiem wiecznym”. Jest to bezpośrednie odniesienie do Nowego Narodzenia.

Widzimy w Rzym 5:17, że gdy już zostanie ci dane to „życie wieczne” otrzymujesz również„obfitość łaski i dar sprawiedliwości”.

Tak więc ponownie widzimy, że otrzymujemy to, czego, jak się nam mówi, powinniśmy pragnąć i łaknąć (jako grzesznicy), a czego, gdy już otrzymamy, NIGDY więcej nie będziemy pragnąć.

Rzym 5:17

Jeśli bowiem przez przestępstwo jednego śmierć zapanowała z powodu jednego, o ile bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru sprawiedliwości, będą królować w życiu z powodu jednego — Jezusa Chrystusa.

Cóż więc to oznacza? Czy powinniśmy „pragnąć i łaknąć”, a jeśli tak, to czego?

Po pierwsze: pozwólcie mi powiedzieć, że nie jest to tylko spór o słowa. Sięga to do samego serca naszej relacji z Bogiem. Gdyby to całe wołanie i błaganie (co robimy, aby pokazać nasze pragnienie i głód) działało, to powinniśmy dostrzegać różnicę między kościołem a światem, tymczasem niczego to nie zmienia.

To tylko uspokaja nasze sumienie i sprawia, że czujemy się duchowi, aż do czasu, gdy znów zejdziemy się razem i robimy to ponownie. Musimy złamać tą postawę. Widzimy to wszędzie w kościele na całym świecie. Ciągle słyszymy o tym, jak „Bóg ma uwolnić…” i jak „Bóg jest bliski wielkiego wylania…” lecz nigdy nie widzimy, aby to się działo.

Zamiast tego, ostatni brak wypełnienia proroczego słowa zostaje zapomniany, gdy najnowsze słowo przychodzi z obietnicami jeszcze większego i jeszcze potężniejszego wylania, przebudzenia itd.

Może powinniśmy „powstać/zbudzić się” (hmm, jest rzeczywiście takie nowotestamentowe słowo).

Nigdzie w Nowym Testamencie nie mówi się nam, abyśmy prosili Boga o wylanie, przebudzenie, czy cokolwiek innego, natomiast Duch Święty mówi nam przez Pawła, abyśmy „opamiętali się nareszcie”. Aby powstać do tego nowego życie, które już zostało nam dane i zacząć chodzić w nim (sprawiedliwości) i rzeczywiście zacząć panować teraz i tutaj przez to biologiczne życie, które Bóg nam dał.

Aby uchwycić pełny obraz, przeczytaj 5 rozdział Listu do Rzymian, razem z:

Rzym 13:11

A to czyńcie, wiedząc, że już czas, że już nadeszła pora, abyście się ze snu obudzili, albowiem teraz bliższe jest nasze zbawienie, niż kiedy uwierzyliśmy.

1 Kor. 15:34

Opamiętajcie się nareszcie i nie grzeszcie; albowiem niektórzy nie znają Boga; dla zawstydzenia waszego to mówię.

Ef. 5:14

Wszystko bowiem, co się ujawnia, jest światłem. Dlatego powiedziano: Obudź się, który śpisz, I powstań z martwych, A zajaśnieje ci Chrystus.

Te wszystkie wersy mówią ci, że chrześcijanin, ma coś zrobić, powstać do sprawiedliwości i przestać grzeszyć. Nigdzie nie mówi nam, że mamy błagać Boga (jak prorocy Baala).

Kościół nie poszedł w stronę wiary w to, co Bóg osiągnął dla nas przez Jezusa. Pokazuje to, że kościół nadal wierzy w kalwińską doktrynę o absolutnym przeznaczeniu (predestynacji).

Działamy tak, jakbyśmy musieli przekonywać Boga, aby zrobił to, co powiedział, że my powinniśmy robić. Staramy się go namówić, aby coś zrobił, podczas gdy On powiedział, że to my mamy coś zrobić.

Gdybyśmy kiedykolwiek uchwycili prawdę o sprawiedliwości, o nowym stworzeniu, o fakcie, że Bóg dał nam Ducha Świętego po to, abyśmy wykonali Jego wolę na ziemi, spędzilibyśmy czas z Bogiem dziękując mu za tę rzeczywistość, po czym wstalibyśmy i poszli na zewnątrz, do świata i przekazali moc Bożą, aby uwolnić ludzi.

Naszym problemem jest to, że chcemy bardziej świętować urodziny niż żyć życiem, które te narodziny umożliwiają. Wydaje nam się, że nabożeństwa kościelne są tym, czego Bóg od nas oczekuje, zamiast zrozumieć, że to nasza służba (ludzkości a zatem i Bogu) jest Jego pragnieniem.

Kościół myśli, że jeśli dalej będzie robił to, co robi, to otrzyma to, czego chce, zamiast zdać sobie sprawę z tego, że to czego chce, dostaje się chodząc i czyniąc dobrze wszystkim uciśnionym przez diabła.

Czy nie powinniśmy pragnąć Boga i Bożych rzeczy? Oczywiście, powinniśmy.

Fakt, że chcemy zrobić coś dla Boga dowodzi, że mamy pragnienie, o które wołamy. Fakt, że troszczymy się o zgubionych, chorych i cierpiących, wskazuje na to, że mamy Boże serce dla nich. Teraz więc czas na to, aby powstać, wierzyć Bogu i zrobić coś z tym pragnieniem, zamiast siedzieć i wołać o pragnienie.

Większość chrześcijan nadal jest tylko słuchaczami Słowa Bożego, a nie wykonawcami.

Musimy zdać sobie sprawę z tego, że faktyczną przyczyną tego, iż większość chce zamienić nabożeństwo, na którym ludzie uczą się Słowa Bożego, aby je czynili, w nabożeństwo poszukiwania jest to, że gdy poszukiwania się skończą, mogą oni iść swoją drogą i nie muszą już nic więcej robić. Nabożeństwo skończone.

Gdy chrześcijanie stoją wołając: „Musi być więcej, Panie”, to nie słyszą tego, że On odpowiada: „Tak jest, i jest to robienie tego, czego się nauczyliście”.

Dochodzi do takiego momentu, w którym chrześcijanin przestaje wzrastać, lecz nadal się uczy. Gdy poznanie przerasta uczynki – posłuszeństwo Słowu Bożemu – jesteś odstępcą.

Większość chrześcijan dawno już przestała wzrastać i po prostu uczy się nigdy nie dochodząc do poznania prawdy. A jaka jest prawda? Prawda jest taka, że musisz zacząć robić to, czego się nauczyłeś.

Kościół, niestety, jest ciągle co najmniej 100 lat za miejscem, w którym powinien być. Powinniśmy chodzić w Pawłowym objawieniu, nie dyskutując nad tym, czy ktoś może mieć tylko jeden dar Ducha czy wszystkie dziewięć, czy czternaście, czy o ile chcesz się sprzeczać.Powstań i zajmij się kochaniem ludzi z mocą Bożą.

Tak więc wskazałem szczegółowo na podstawie Pism, dlaczego współczesna praktyka wołania i błagania Boga jest niewłaściwa. Teraz pójdziemy nieco głębiej zadając oczywiste pytania (i udzielając odpowiedzi), które pojawiają się, gdy chrześcijanie ślepo idą za tą współczesną modą.

Za każdym razem, gdy idę do kościoła, jest tam ktoś wołający „Więcej, Panie”, lecz jakkolwiek jest to złe i jak jest to wyraźny przykład złego nauczania i braku duchowego wzrostu, równie zły jest inny powszechny zwrot, który słyszę: „Musi być coś więcej”.

Po pierwsze, pozwólcie, że powiem, zawsze powinniśmy pragnąc duchowego wzrostu, lecz zbyt często zastępujemy pustym działaniem (jak wołanie, błagania) to, co jest wymagane przez Słowo Boże. Stale chodzimy na „motywujące spotkania” przed grą jednak nigdy nie bierzemy w niej udziału.

Nie niszczę ludzi wołających do Boga, piszę to, aby ludzie przestali podejmować nieskuteczne akcje i zaczęli robić to, co działa. Jezus powiedział o tym, że ludzie czcili Go ustami na próżno.

Matt 15:7-9

Obłudnicy! Dobrze prorokował o was Izajasz w słowach: Lud ten czci mnie wargami, ale serce ich daleko jest ode mnie. Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są nakazami ludzkimi.

Czytamy też o słowach Jezusa, mówiącego o tym, aby nie stosować bezużytecznych powtórzeń.

Mat 6:7-8

A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani. Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wie Bóg, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie.

(Widać to w innym polskim tłumaczeniu – przyp. tłum.)

7. A modląc się, nie używajcie pustych powtórzeń jak będący z narodów; bowiem oni mniemają, że dla swego wielomówstwa zostaną wysłuchani… (Nowa Biblia Gdańska)

A jednak dokładnie to robimy. Błagamy Boga, aby nas „przebudził”.

Jak ktokolwiek z Duchem Chrystusowym może nawet myśleć o tym, że jest „martwy”?

Nie potrzebujesz być „przebudzony”, lecz masz być posłuszny i zacząć robić to, co jest oczywiste, że nie robisz. Właśnie z tego powodu stale tkwisz w miejscu, wołając.

To dlatego, że wiesz o tym, że gdy przestaniesz błagać Boga, nie pozostanie ci nic innego, jak tylko iść i robić to, co On już powiedział, żeby robić. Gdybyś kiedykolwiek, choć jeden raz, uwierzył, że Bóg słyszy twoje wołanie i odpowiada ci na twoje wołanie, to zająłbyś się robieniem tego, co Biblia mówi, aby robić.

Za każdym razem, gdy wracasz do postawy błagania, nazywasz Boga kłamcą, mówisz, że On nie usłyszał cię i że On nie odpowiedział ci.

Największym problemem tej sytuacji jest fakt, że wcale nie potrzebujesz więcej. Nie potrzebujesz więcej Boga. My mówimy tutaj o Bogu. On jest osobą, nie możesz mieć mniej lub więcej osoby. Masz całego Boga, jakiego potrzebujesz. On dał już ci Siebie, jesteś w Nim kompletny.

Przeczytaj następujące fragmenty Pisma i spróbuj znaleźć miejsce, które prowadzi nas do wołania: „Więcej, Panie”.

Kol 2:6-10

Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w Nim chodźcie, Wkorzenieni weń i zbudowani na nim, i utwierdzeni w wierze, jak was nauczono, składając nieustannie dziękczynienie. Baczcie, aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem, opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie; Gdyż w nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości I macie pełnię w nim; On jest głową wszelkiej nadziemskiej władzy i zwierzchności.

Widzisz, nie ma więcej Boga czy więcej mocy, czy czegokolwiek innego. W rzeczywistości, wszystko, czego potrzebujesz to mniej ciebie.

Jedynym sposobem na to, aby było mniej ciebie jest uznać siebie martwym, co oznacza, że nie zastanawiasz się już więcej nad tym, co możesz zrobić, ani nawet nie myślisz o tym, do czego jesteś zdolny. Ignorujesz wszystko, co dotyczy ciebie i polegasz na Jego sile i Jego mocy do osiągnięcia Jego woli.

To jest przejście z cielesności ku duchowości. To wtedy stajesz się wykonawcą Słowa, a nie tylko słuchaczem.

Zakończę w ten sposób: Jak chrześcijanin może szczerze spojrzeć na Boga i powiedzieć Mu, że Pan nie dał wystarczająco dużo, aby go zaspokoić, czy nie dał mu na tyle, aby wykonać pracę, którą mu Pan nakazał wykonać? Jak śmiesz? To zdumiewające, jak religia potrafi oślepić człowieka.

Jeździli ze mną ludzie, ponieważ chcieli „zobaczyć cuda”. Ci sami ludzie byli na nabożeństwach i w sytuacjach, gdzie chorzy wstawali z wózków inwalidzkich całkowicie uzdrowieni, widzieli jak ludzie budzili się ze śpiączki, a jednak przy dwóch różnych okazjach potrafili powiedzieć, że są zniechęceni, ponieważ nic nie widzieli.

Nie muszę dodawać, że nie wyjeżdżali już ze mną więcej. To są ci, którzy teraz czytając to, raczej wściekają się na mnie niż osądzają to, co mówię, czy jest zgodne z Pismem.

Powtórzę: odpowiedzią na tą sytuację nie jest: „Więcej, Panie” lecz „Mniej, Panie”. Mniej nas, aby więcej Jego mogło być widać przez nas.

Kiedy więc następnym razem ktoś powie: „Musi być więcej”, spójrz na niego i powiedz: „Jest znacznie więcej, a to jest to wszystko, czego nie chcesz robić”. Lecz przestań działać tak, jakby Bóg miał coś jeszcze do dania. Jeszcze nie zrobiłeś tego wszystkiego, co powinieneś był zrobić. A dopóki tego nie zrobisz, nie proś o więcej.

Autor: Curry Blake

Źródło: www.bogbezreligii.pl

Autor: Redakcja

Podziel się

2 komentarze

  1. Bardzo dziekuje za tlumaczenie i opublikowanie tych wspanialych nauczan !!!!!!!!!!!

    Odpowiedz
    • DZIĘKUJĘ ZA WSPANIAŁE NAUCZANIA .DUŻO NAUCZANIA JEST PO ROSYJSKU PRZETŁUMACZONE , POSIADAM DO NICH LINKI JEŚLI BYŚCIE CHCIELI TŁUMACZYĆ NA POLSKI.

      Odpowiedz

Wyślij

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This