Skoro łaska jest za darmo…

jeremy-myers-1024x1024

Jeremy Myers

Trzymam się radykalnej, skandalicznej, szokującej, oburzającej, bezgranicznej łaski. Wierzę, że nie ma łaski innego rodzaju. Wszędzie, gdziekolwiek nauczam lub piszę o takiej łasce, jest niemal pewne, że ktoś zaprotestuje, mówiąc: „Czy chcesz powiedzieć, że możemy po prostu grzeszyć ile tylko chcemy?”.

Oczywiście, odnoszą się do stwierdzenia z Listu do Rzymian 6:1, gdzie ktoś opiera się nauczaniu Pawła o łasce dokładnie w taki sam sposób i Paweł odpowiada, oczywiście, „Boże uchowaj!”.

Czy mogę grzeszyć ile chcę?

W przeszłości odpowiadałem podobnie jak Paweł: „Oczywiście, że nie!” po czym przechodziłem do wyjaśnienia, że posłuszeństwo nie pomaga w zarobieniu na życie wieczne czy utrzymaniu go, a grzech nie powoduje, że je tracimy, ani nie dowodzi, że go nigdy nie mieliśmy.

Bóg nie chce, abyśmy grzeszyli dlatego, że grzech nas niszczy.

(A tak przy okazji, jeśli kiedykolwiek przedstawiasz Ewangelię i nikt nie stawia zastrzeżenia z Rzym. 6:1, to sugeruję, że prawdopodobnie nie nauczasz tej samej Ewangelii, co Paweł. Jeśli po nauczaniu o łasce, nikt ci nie powie: „Mówisz zatem, że mogę grzeszyć ile tylko chcę” to prawdopodobnie nie nauczałeś o łasce. Mówię o tym pytaniu, że jest to papierek lakmusowy łaski.)

W zeszłym tygodniu rozmawiałem z kimś o łasce i padło to pytanie sprawdzające. Nie wiem, co się stało, skoro westchnąłem z irytacją i zdecydowałem się na inną odpowiedź niż dotąd.

Ten mężczyzna powiedział do mnie: „Mówisz więc, że mogę po prostu iść i grzeszyć ile chcę?”.

Uśmiechnąłem się i powiedziałem: „Ta… Jeśli tego właśnie chcesz, ruszaj”.

Spojrzał na mnie jak „jeleń złapany w światła reflektorów”. Myślę, że słyszał różne pogłoski o istnieniu tego typu teologii, lecz nigdy nie spotkał nikogo, kto zechciałby mu dać licencję na grzech, jak to zrobiłem.

Więc tak, w pewien sposób, łaska jest przyzwoleniem na grzech.

Naburmuszył się na mnie, próbował pokazać, że moja odpowiedź zupełnie nie zgadza się z tym, co Paweł powiedział w Rzym. 6:1, zatem moje rozumienie łaski różni się od Pawła, a więc…

Im dłużej mi głosił, tym bardziej byłem przekonany do tego, co powiedziałem z irytacji.

Łaska pozwala ci na grzeszenie, ile tylko chcesz… jeśli jest to rzeczywiście to, czego chcesz.

Jeśli rzeczywiście rozumiesz łaskę, jeśli rzeczywiście rozumiesz Boga i jeśli rzeczywiście rozumiesz Boża miłość do ciebie, jeśli po zrozumieniu tego wszystkiego rzeczywiście chcesz iść grzeszyć – to ruszaj.

Choć łaska naucza nas, abyśmy wyzbyli się bezbożnych i światowych pożądliwości (Tyt. 2:12), łaska również pozwala ci na to, abyś poszedł grzeszyć ile chcesz… jeśli tego rzeczywiście chcesz.

Pozwólcie, że ujmę to inaczej.

Gdybym powiedział moim córkom, że kocham je całkowicie i bez względu na to, co zrobią, zawsze będę je kochał, przebaczał i będę gotów umrzeć za nie, i po tym wszystkim jedna z nich spojrzałaby na mnie i powiedziała: „Więc mogę iść i wsadzić rękę do blendera, a ty nadal będziesz mnie kochał?”.

Spojrzałbym raczej zdumiony i powiedział: „No… tak… jeśli rzeczywiście chcesz to zrobić to ruszaj, lecz wiedz, że będzie to ogromnie bolesne. Oczywiście, wyciągnę ci rękę z blendera i popędzę z tobą do szpitala, aby zatrzymać krwawienie i uratować, co się da z twojej ręki. Bez względu na wszystko będę cię kochał i cenił jako moją córkę”.

Właśnie to miał na myśli Paweł w 6 rozdziale Listu do Rzymian, gdy odpowiedział: „Boże uchowaj!”. Nie mówił: „Nie, nie możesz!”, lecz raczej „A dlaczego miałbyś chcieć?”.

Rozumiesz, grzech nie powoduje, że Bóg przestaje nas kochać, ani nie sprawia, że Bóg przestaje robić wszystko, co może, aby nas uratować z niszczących konsekwencji grzechu. Trzeba zacząć od tego, że grzech nie jest ostatecznym dowodem na to, że nigdy nie byłeś synem Bożym czy Jego córką.

Nie, grzech rani nas. Rujnuje. Grzech niszczy relacje, zdrowie, finanse, małżeństwa, prace, długie życie, emocje i psychikę.

Łaska nie jest przyzwoleniem na grzech ani trochę bardziej, niż istnienie prądu przyzwoleniem na to, żebyś się sam śmiertelnie poraził.

Stawianie pytania: „Czyli mogę iść i grzeszyć ile chcę?” pokazuje po prostu, że jeszcze nie zrozumiałeś w pełni miłości Bożej, łaski Bożej, a nawet samego Boga! Pokazuje również, że nie rozumiesz niszczących konsekwencji grzechu.

To pytanie pokazuje, że nie zrozumiałeś jak bolesny może być grzech.

Pytanie: „Czyli mogę iść i grzeszyć ile chcę?” jest podobne do pytania: „Czyli mogę wziąć ten nóż i wbić sobie w nogę?”. Tak, jeśli rzeczywiście tego chcesz, działaj.

Autor: Jeremy Myers
Źródło: poznajpana.pl

Autor: Redakcja

Podziel się

Wyślij

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This